
Klucz jest narzędziem. Klucz w swej istocie może być symbolem dostępu – czymś, co otwiera zamknięte przestrzenie, zarówno te fizyczne, jak i metaforyczne. Jego znaczenie, może wykraczać poza prostą funkcjonalność. W pewnych zakresach klucz oznacza zrozumienie, tajemnicę, czasem uprzywilejowaną wiedzę, która pozwala zajrzeć tam, gdzie nie każdy ma wstęp.
Plener w Mostach posiadał dwa klucze: Annę Obszyńską i Marka Haładudę.
Ani, udało się otworzyć zamknięte wcześniej przestrzenie. Jej starania zlikwidowały przeszkody i rozpostarły przed uczestnikami bramę Pałacu Agnieszki i Pawła Witkowskich. W czasie trwania Mostów Sztuki stał się on właściwie wielką malarską pracownią, może nawet Akademią, biorąc pod uwagę wieczorne spotkania autorskie i twórcze warsztaty.
W sztuce klucz to często koncepcja, która organizuje chaos twórczych impulsów, nadając im formę i sens. To wypracowana idea, która prowadzi artystę przez meandry wyobraźni, kierując go ku spójności. Jednak paradoks klucza polega na tym, że choć coś otwiera, równie często zamyka – selekcjonuje to, co ma być widoczne, a co pozostanie ukryte. Może stać się narzędziem wolności, jak i ograniczenia. Tym rodzajem klucza był Marek. Marek był koncepcją, która bez wątpienia posiadała pewną uprzywilejowaną wiedzę i to dzięki niej, w tylko sobie znany sposób, dobrał uczestników pleneru. Nie jest to ani oczywiste, ani proste biorąc pod uwagę mnogość postaw i charakterów.
Innym symbolem tych plenerów jest most. Most, w swojej symbolice, jest czymś znacznie więcej niż tylko fizyczną konstrukcją łączącą dwa brzegi. To metafora przejścia, połączenia tego, co oddzielone, zarówno w przestrzeni, jak i w myśli. Most staje się symbolem dialogu, przekraczania granic – tych geograficznych, kulturowych, a także wewnętrznych, które dzielą nas od głębszego zrozumienia siebie i innych. Mosty stały się mostem, który połączył uczestników, stworzył trwałe połączenie pomiędzy artystami, dość powiedzieć, że zgodziłem się napisać niniejszy wstęp w trakcie spotkania z prof. Anną Bochenek, uczestniczką pierwszego pleneru, już kilka tygodni po jego zakończeniu.
Kluczenie w Mostach było zatem nie tylko procesem organizacyjnym i artystycznym, ale także metaforą wewnętrznej podróży, jaką podjęli uczestnicy. Każdy z artystów, uzbrojony w swój indywidualny klucz, próbował otworzyć drzwi do własnych interpretacji rodzących się we włościach Agnieszki i Pawła. Jednak ostatecznie, klucze te nie tylko otwierały drzwi do ich twórczości, ale również zamykały pewne rozdziały – poszukiwań, refleksji, rozmów tego czasu, które zostały zapisane w ich pracach.
Wspomniany most, który łączy i pozwala przekraczać granice, staje się symboliczną ścieżką, po której kroczą nie tylko artyści, lecz także ci, którzy są odbiorcami sztuki. Most ten, zbudowany na gruncie porozumienia i wspólnego doświadczenia, prowadzi nas do głębszego zrozumienia rzeczywistości i siebie samych. Wystawy poplenerowe są takim mostem.

